sobota, 22 lipca 2017

„Pójdę do jedynej” Kasi Bulicz - Kasprzak


Muszę przyznać, że zazwyczaj nie sięgam po takie książki, których akcja toczy się w przeszłości. Wolę powieści współczesne, najlepiej jak najbardziej aktualne. Jednak czytając opis na okładce „Pójdę do jedynej” coś mnie tchnęło i zdecydowałam, że pozycję tę muszę koniecznie przeczytać! 

„Pójdę do jedynej” to bardzo intrygująca powieść o dwóch chłopcach - Pawle i Karolu, którzy u progu swej dorosłości, podejmują odważny krok mający radykalny wpływ na ich życie. Obydwaj postanawiają wybrać karierę zawodowego żołnierza. Główni bohaterowie bardzo różnią się od siebie i z różnych powodów wybierają taką a nie inną przyszłość. Paweł jest osobą rozważną, pochodzącą z tradycyjnej wielodzietnej rodziny. Zdecydował się na taką karierę głównie ze względu na możliwość dostania mieszkania. Natomiast Karol jest chłopakiem lekkomyślnym i impulsywnym. Niestety decyzji o pójściu do wojska nie podjął samodzielnie...

~*~

Książka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła! Kasia Bulicz - Kasprzak swą najnowszą powieścią zabrała nas do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku w doskonały sposób oddając ich klimat i zwyczaje. Czytając książkę miałam wrażenie, jakbym urodziła się i wychowywała w tamtych czasach. Jestem pod wrażeniem również tego, że autorka przyłożyła się do języka w dialogach, adekwatnego do owych czasów. Sprawiło to, że opowieść stała się jeszcze bardziej autentyczna i prawdziwa. 

Największym plusem, jak dla mnie, jest kreacja bohaterów. Kasia Bulicz - Kasprzak doskonale przedstawiła dwie postaci, które diametralnie się od siebie różnią. Bardzo lubię, kiedy autorzy przykładają się do tego aspektu i tworzą różnych, wyrazistych a przede wszystkich prawdziwych bohaterów, którzy mogliby żyć pośród nas. A tacy są właśnie Paweł i Karol. Dodatkowo nie zostali oni podzieleni na „bohatera tego złego” i „bohatera tego dobrego”. Choć Paweł na początku może wydawać się tym lepszym, bo jest bardziej rozsądny, on również popełnia w swoim życiu błędy, gubi się, nie może znaleźć swojej drogi. W książce tej świat nie jest tylko biały i czarny. Pojawiają się, jak w prawdziwym życiu, szarości. Pisarka duży nacisk położyła również na przedstawienie przyjaźni i jaki wpływ ma ona na nasze życie. Ta piękna relacja między chłopcami rozpoczęła się na początku ich kariery wojskowej i trwała pomimo wielu zawirowań, na dobre i na złe. Autorka za sprawą książki chce nam przekazać, że prawdziwa przyjaźń zwycięży wszystko. 

Autorka przedstawiając Karola i Pawła, przybliża nam również wojskowy świat, panujące tam zwyczaje i codzienność. Okrasiła to szczyptą humoru ukazując zabawne sytuacje, żarty i dowcipy jakie robili sobie żołnierze. Jestem również pod wrażeniem tego, jak autorka - jako kobieta, w tak dobry sposób zdołała „wgryźć się” w męski świat i autentycznie przedstawić myślenie mężczyzn. Książka składa się w większym stopniu z podrozdziałów, które prowadzone są z punktu widzenia Karola i Pawła. Naprawdę uważam, że za takim wyczyn należą się autorce ogromne brawa. 

Podsumowując, „Pójdę do jedynej” nie jest to może książka „górnolotna” o której myśli się długo po zakończeniu lektury. Jest to bardziej książka lekka, przyjemna i niewymagająca. Niemniej jednak urzekła mnie swoją mądrością, poruszaniem trudnych tematów i świetną kreacją świata i bohaterów. Krótko mówiąc - polecam! 


    Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję wydawnictwu: 

środa, 19 lipca 2017

„Pracownia dobrych myśli” Magdaleny Witkiewicz

Magdalena Witkiewicz skradła moje serce książką „Po prostu bądź”. Od tego momentu systematycznie nadrabiam resztę książek tej autorki. Tym razem w moje ręce trafiła „Pracownia dobry myśli” wydana w październiku. 

Autorka zabiera nas w magiczne miejsce jakim jest ul. Przytulna 26 w Miasteczku. To właśnie tam znajduje się mała, ale niezwykle przytulna pracownia, która wyróżnia się spośród innych budynków mieszczących się na tej ulicy. W oknach pracowni zawsze stoją piękne, pachnące kwiaty. Jest to miejsce, w którym gości magia i czary, a odwiedzający - jak głosi slogan - mogą tam przymierzać szczęście. W pracowni tej, przed wieloma laty, krawcowa Pelagia prowadziła pracownię krawiecką. Podobno panna młoda, której sukienka została uszyta w pracowni Pelagii, wiodła długie i szczęśliwe życie. Po jej śmierci, budynek ten został zagospodarowany przez jej wnuka Floriana, który postanowił otworzyć tam kwiaciarnię. Miejsce to dzieli ze swoją matką Grażyną, która jest niezwykle ekscentryczną artystką. Czy uda mu się stworzyć równie magiczne miejsce jakim była pracownia Pelagii? 


„Pracownia dobrych myśli” to książka wielowątkowa. Poznajemy w niej parę staruszków, którzy drą ze sobą koty, wdowę z córeczką młodą dziennikarkę oraz wspomnianego już Floriana i jego matkę. Magdalena Witkiewicz przedstawia nam przeszłość, troski i kłopoty każdego z nich. Dzięki czemu w książce bardzo dużo się dzieje, nie można się przy niej nudzić. Wszyscy bohaterowie ze strony na stronę stają się sobie coraz bliżsi. Spotykają się w kwiaciarni, wspierają się, pomagają sobie. Możemy obserwować ich wzloty i upadki. Szczególnie znaczenie w tych spotkaniach ma pani Wiesława, który wszystkich raczy swoją nalewką „dla zdrowotności”. Pomocne był również kwiat anturium, który sprawiał, że gdy kobieta założyła go sobie za ucho, od razu była szczęśliwsza i miała dobry humor. 

Książka nie tylko mnie rozśmieszyła, ale przede wszystkich wzruszyła. Najbardziej urzekła mnie historia pani Wiesławy, która codziennie przed snem całowała zdjęcie mężczyzny i mówiła mu dobranoc. Nie raz, szczególnie na początku powieści, miałam łzy w oczach, kiedy Wiesława wykonywała swój wieczorny rytuał. 

„Pracownia dobrych myśli” to książka idealna na smutne i pochmurne dni. Bije od niej ciepło i pozytywna energia. Nie sposób mieć smutną minę przy takiej książce. Powieść jest po prostu urocza! Pełna nadziei na lepsze jutro. To powieść o miłości, przyjaźni i o dobrej energii, która sprawia, że ludzie mogą załatać każdą dziurę, każdy smutek oraz każdy najbardziej poplątany los. Książka ta pokazuje, że nawet największy problem, z pomocą przyjaciół i pozytywnego myślenia można zwalczyć w mig.  

Podsumowując, „Pracownia dobrych myśli” to przeurocza książka, pełna ciepła i dobrej energii. Po jej przeczytaniu miałam ochotę przenieść się do Miasteczka, na ulicę Przytulną, zamieszkać tam na zawsze i czerpać energię od przesympatycznych bohaterów, których wykreowała Witkiewicz. Zdecydowanie polecam!



Inne książki tej autorki zrecenzowane przeze mnie:

niedziela, 16 lipca 2017

„Ekspozycja” Remigiusza Mroza


Po tym, jak pochłonęłam cały cykl o Joannie Chyłce Remigiusza Mroza postanowiłam, że teraz koniecznie muszę zapoznać się z komisarzem Forstem. Tak też zrobiłam. Czy cykl ten przypadł mi do gustu tak samo, jak zachwalana przeze mnie seria o dwójce prawników? 

Ten poranek dla turystów, którzy chcieli wejść na Giewont, nie należał do przyjemnych. Nie mogli zachwycać się tam pięknymi krajobrazami. Odkryli makabryczny widok - na krzyżu został powieszony nagi mężczyzna, który umarł w okropnych męczarniach. Po wstępnych oględzinach okazuje się, że zabójca nie zostawił po sobie żadnego, choćby najmniejszego śladu. Sprawą zajmuje się specyficzny, niecieszący się dobrą opinią komisarz Wiktor Forst. Z dnia na dzień komisarz z pomocą dziennikarki Olgi Szrebskiej odkrywają mroczną historię, a tropy jakie odnajdują, doprowadzają ich do dawno zapomnianych tajemnic. 


Muszę przyznać, że Remigiusz Mróz po raz kolejny mnie nie zawiódł. W moje ręce trafił bardzo dobry kryminał, trzymający w napięciu z dobrze skonstruowaną zagadką kryminalną. Książki Mroza wyróżniają się nie tylko świetnym pomysłem na fabułę, ale także wspaniałą kreacją bohaterów. W „Ekspozycji” głównym bohaterem jest Wiktor Forst - nonszalancki mężczyzna, który bezapelacyjnie wyróżnia się spośród tłumu. To typ ignoranta. Uzależniony od Big Redów, z częstymi migrenami. Od pierwszej strony polubiłam tego faceta! Remigiusz Mróz jest mistrzem w tworzeniu oryginalnych, specyficznych, wyrazistych i wyróżniających się z tłumu bohaterów. 

Jestem również pod wrażeniem tego, jaki ogrom pracy autor musiał włożyć w ramach przygotowania się do napisania tej książki. Musiał być to reasearch na ogromną skalę! Autor świetnie wplótł w fabułę historię chrześcijaństwa, która została naprawdę dość skrupulatnie opisana w kryminale, a także wstrząsające wydarzenia, które miały miejsce podczas wojny w Wołyniu. Oprócz tego, w książce cały czas coś dzieje! Autor serwuje nam pozycję, która bez przerwy trzyma w napięciu, a akcja pędzi jak oszalała! Dodatkiem do tego są liczne zwroty akcji, które tak uwielbiam w kryminałach dzięki czemu czytam je z wypiekami na twarzy. Wisienką na torcie są jednak przemyślane a przede wszystkim humorystyczne dialogi i cięte riposty, które sprawiają, że można choć przez chwilę odpocząć od pędzącej fabuły. Remigiusz Mróz po raz kolejny udowodnił, że podczas czytania jego książek zbędne jest przewidywanie zakończenia. Autor zawsze nas zaskoczy! Tym razem było tak samo. Kiedy już myślałam, że wszystko się wyjaśniło, czytam ostatnią stronę a tam... wielkie bum! I ogromna ochota sięgnięcia po kolejną część. 

Podsumowując, „Ekspozycja” to kryminał, po który powinna sięgnąć każda osoba, która lubi książki Remigiusza Mroza. Pozycja trzyma w napięciu, nie daje się odłożyć. Autor wykreował ciekawego bohatera a także skonstruował bardzo dobrą zagadkę kryminalną z elementami historycznymi. Z czystym sumieniem - polecam! 




Recenzja została napisana w ramach współpracy z portalem:


Inne książki tego autora zrecenzowane przeze mnie:




czwartek, 13 lipca 2017

„Jeszcze raz” Agaty Przybyłek


Gdy tylko dowiedziałam się, że autorka zamierza kontynuować historię Alana i Katarzyny z Bez ciebie wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać. Poprzednia część skradła moje serce, rozwaliła mnie emocjonalnie i sprawiła, że myślałam o tej książce długo po skończeniu lektury. Czym tym razem zaskoczyła mnie Agata Przybyłek? 

Autorka, pomimo tego, że kontynuuje poprzednią część, tym razem skupia się na postaci Agaty - byłej dziewczyny Alana. Kobieta nie potrafi pozbierać się po rozstaniu z miłością swojego życia. Bez zastanowienia postanawia rzucić wszystko, przyjechać do Toronto i odzyskać ukochanego. Nie jest jednak świadoma tego, że będzie to znacznie trudne niż się spodziewała. Alan nie tylko ma problemy na głowie, ale także miejsce w jego sercu zajmuje już ktoś inny. Czy Agacie uda się zmierzyć z własną niełatwą przeszłością i odzyskać Alana? 


Agata Przybyłek po raz kolejny mnie nie zawiodła. Sprawiła, że w moje ręce trafiła wzruszająca i rozrywająca serce powieść, po której nie mogłam się pozbierać. Autorka zaserwowała taką dawkę emocji, że to aż boli. Po takiej książce naprawdę trudno jest wrócić do szarej rzeczywistości i żyć normalnie. Należy odpocząć i przeczytać coś bardzo lekkiego, niezobowiązującego, z niewielką dawką emocji. 

Niewątpliwie największym atutem książki jest kreacja bohaterów, do której autorka dołożyła aspekty psychologiczne. Alan to mężczyzna z problemami. Autorka w wyśmienity sposób przedstawiła jego huśtawki emocjonalne, niezdecydowanie oraz wszelkie troski dnia codziennego. Agata natomiast to silna i pewna siebie kobieta, która dąży po trupach do celu. Jak czegoś chce to z pewnością będzie to miała, niezależnie od konsekwencji oraz od tego ile osób po drodze skrzywdzi. 

Akcja powieści opiera się dwóch płaszczyznach. Jedna z nich to teraźniejszość, w której Agata chce odzyskać Alana a druga to przeszłość głównej bohaterki, z której dogłębnie dowiadujemy się dlaczego kobieta jest taka jaka jest, dlaczego podejmuje takie, a nie inne decyzje. Agata miała bardzo trudne i krzywdzące dzieciństwo, co zdecydowanie odbija się w teraźniejszości na jej zachowaniu i obsesji. 

Jestem pod wrażeniem tego, jak autorka prostym i lekkim językiem jest w stanie podjąć tak trudny temat, jaki dominuje w książce. Dla mnie jest to mistrzostwo! Biorąc pod uwagę zachwycający styl pisania autorki, przekazane emocje, które czuć już po otwarciu książki a także genialną kreację bohaterów i pomysł na fabułę uważam, że jest to najlepsza książka autorki! Bez dwóch zdań! 

Podsumowując, „Jeszcze raz” to poruszająca książka o tym, jak cienka jest granica między obsesją a miłością. I jak łatwą ją przekroczyć. Jest to subtelna i chwytająca za serce powieść, obok której nie można przejść obojętnie i koniecznie trzeba przeczytać. Z całego serca polecam! 


                                                Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję autorce! 

Inne książki tej autorki zrecenzowane przeze mnie:


poniedziałek, 10 lipca 2017

„To, co nas dzieli” Anna McPartlin


Anna McPartlin skradła moje serce powieścią „Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu”. Gdy tylko w zapowiedziach wydawnictwa HarperCollins zauważyłam, że na półki księgarni trafi kolejna książka tej autorki zdecydowałam, że muszę ją mieć, a przede wszystkim przeczytać! 

„To, co nas dzieli” to powieść o dwóch przyjaciółkach - Eve Hayes i Lily Brennan, które jako dzieci były nierozłączne. Spędzały ze sobą każdą wolną chwilę, były dla siebie jak siostry, po prostu dwie bratnie dusze. Niestety gdy miały osiemnaście lat, jedno wydarzenie podczas wakacji spowodowało, że ich przyjaźń legła w gruzach... Po dwudziestu latach, Eve jako znana projektantka biżuterii, kobieta bogata, niezależna, bez zobowiązań, wraca na stałe do Dublina. Pomimo szczerych chęci nie udaje jej się odszukać przyjaciółki. O ich spotkaniu zdecydował przypadek, kiedy to Eve uległa poważnemu wypadkowi i trafiła do szpitala, w której pielęgniarką była Lily. Dla dawnych przyjaciółek to w końcu szansa, aby wyjaśnić sobie, co zaszło między nimi przed laty, odbudować bliskie relacje, a przede wszystkim pomóc sobie nawzajem, bo żadna z nich nie ma łatwego życia... 


~*~

„To, co nas dzieli” to bardzo dobra, intrygująca, mądra i przemyślana powieść. Z niecierpliwością czekałam, aż autorka ujawni, co zaszło między dziewczynami, że urwały ze sobą kontakt. Niestety, albo i stety, Anna McPartlin każe nam na to czekać prawie do ostatniej strony, ale daję Wam słowo - warto. Jest to książka nie tylko o przyjaźni, ale także o miłości - nie takiej wyidealizowanej, ale o takiej życiowej, prawdziwej, z wszystkimi zaletami i wadami. To także powieść o przemocy fizycznej i psychicznej nie tylko w małżeństwie, a także w relacji rodzic - dziecko. To książka, w której znajdziemy liczne dylematy, trudności w podjęciu decyzji, które mają wpływ na życie innych osób. Jest to książka, przy której można śmiać się płakać, autorka o to zadbała! 

Najnowsza książka Anny McPartlin wciąga i trzyma w napięciu. Naprawdę trudno było mi odłożyć tę książkę choć na chwilę. Akcja powieść toczy się dwutorowo. Z jednej strony jest napisana w formie listów, które pisały do siebie Eve i Lily podczas wakacji spędzanych oddzielnie, zaś z drugiej strony mamy opisaną teraźniejszość, w której Eve i Lily spotykają się po latach. Uważam, że jest to bardzo pomysł! Ciekawiło mnie nie tylko to, co się wydarzyło między dziewczynami, ale także to, jakich wyborów dokonają kobiety w swoim dorosłym życiu. 

 „To, co nas dzieli” to książka oparta na faktach. Autorka jako dwudziestolatka wpadła pod samochód i jak sama twierdzi - od zawsze chciała o tym opowiedzieć. Nie chciała jednak napisać zwykłej historii o pieszej, która została potrącona przez samochód, ale historię niezwykłą. Z pomocą przyszedł jej producent Tom Fabozzi, który opowiedział jej o wypadku, w którym uczestniczył wraz z dziewczyną. Autorka twierdzi, że odtworzyła w książce wszystkie szczegóły, nie pomijając nawet części dialogów. 

Podsumowując, „To, co nas dzielito intrygująca, mądra i pełna emocji książka. Jest napisana lekkim i przyjemnym językiem co sprawia, że nie zauważa się ilości przeczytanych stron. To wzruszająca książka o przyjaźni, sekretach i o tym, że warto naprawiać błędy - nawet po latach. Polecam! 



Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego   serdecznie dziękuję wydawnictwu: 

http://www.harpercollins.pl/



piątek, 7 lipca 2017

Wakacyjny stosik

Z racji tego, że zaczęły się wakacje mogę w końcu nadrobić czytelnicze zaległości w postaci sporego stosiku, który piętrzył się od świąt Bożego Narodzenia. Już się nie mogę doczekać kiedy wreszcie przeczytam te wszystkie perełki! 💙💚💛💜

Tak oto prezentuje się mój wakacyjny stosik, składający się z 20 książek. 




1. To, co nas dzieli Anna McPartlin - egzemplarz recenzencki.

 Autorka skradła moje serce powieścią Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu. Gdy tylko zobaczyłam najnowszą książkę tej autorki w zapowiedziach wydawnictwa HarperCollins od razu się na nią zdecydowałam. 

2. Kiedy odszedłeś Jojo Moyes - zakup własny. 

Jest to druga część książki Zanim się pojawiłeś. Podobno gorsza, ale koniecznie muszę wyrobić sobie swoje zdanie. 

3. Po prostu bądź Magdalena Witkiewicz - prezent świąteczny. 

Czytałam tę książkę rok temu, na czytniku i od tej pory jestem zakochana w twórczości tej autorki. Ta książka jest tak wspaniała, że musiałam ją mieć na półce a św. Mikołaj spełnił moje marzenie. 

4. Dolina mgieł i róż Agnieszka Krawczyk - zakup własny. 

Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale po tym, jak przyjaciółka zaczęła zachwalać styl pisarski Agnieszki Krawczyk, postanowiłam zakupić Dolinę... - wydaje mi się idealną książkę na lipcowe upały, o ile takie będą. 

5. Umrzeć po raz drugi  Tess Gerritsen - zakup własny. 

Kto od dawna śledzi mojego bloga wie, że uwielbiam kryminały tej autorki a na blogu możecie znaleźć 9 recenzji książek z cyklu Rizzoli/Isles. Umrzeć po raz drugi to jak dotąd ostatnia część tego cyklu. 

6. Siedem książek Jodi Picoult - zakup własny. 

Muszę Was zaskoczyć - mam siedem książek tej autorki, ale żadnej jeszcze nie czytałam. Kupowałam absolutnie w ciemno, gdy wyszła kolekcja w kioskach. Stwierdziłam, że na półce ładnie będzie wyglądać choć część kolekcji w postaci imienia autorki. Picoult jest porównywana do Chamberlain, którą uwielbiam więc mam nadzieję, że to dobry zakup. 

7. Trzydziesta pierwsza i Z jednym wyjątkiem Katarzyna Puzyńska - zakup własny

To trzecia i czwarta część sagi o Lipowie. Odkąd przeczytałam pierwszą część, systematycznie kupuję następne. 

8. Odroczone nadzieje Aneta Krasińska - egzemplarz recenzencki. 

Nie znam książek tej autorki, ale skusił mnie opis na okładce. 

9. Przewieszenie Remigiusz Mróz - zakup własny. 

Jestem już lekturze Ekspozycji, a Przewieszenie zakupiłam znowu w ciemno - przed przeczytaniem pierwszej części. Jestem pewna, że na Remigiuszu Mrozie na pewno się nie zawiodę. 

10. Krwawy medalion Danka Braun - zakup własny. 

Jestem zakochana w sadze o rodzinie Orłowskich. W kryminałach Danki Braun również znajdziemy tę rodzinę, więc chętnie sięgam nie tylko po obyczajówki. 

11. Raz na zawsze Andreas Pfluger - egzemplarz recenzencki. 

Totalnie nie wiem na co się piszę. Jestem bardzo ciekawa tej pozycji. 

12. Drogie maleństwo Julie Cohen - zakup własny. 

Gdy tylko przeczytałam opis na okładce stwierdziłam, że ta książka musi znaleźć się na mojej półce. I znalazła się dzięki księgarni Świat książki, w której kupiłam Drogie maleństwo za 10 zł! 😯

13. Gus Kim Holden - zakup własny. 

Mam zaległości w tym cyklu. Wyszła już trzecia część a ja jeszcze nie przeczytałam drugiej 😄 Mam nadzieję, że Gus będzie tak samo dobry jak Promyczek. 

Czytałyście coś z mojego stosiku? Co Wam się najbardziej podobało? Koniecznie dajcie znać! 


wtorek, 4 lipca 2017

„Historia pewnej zazdrości” Danki Braun

„Historia pewnej zazdrości” to już piąta część sagi o rodzinie Orłowskich, którą wykreowała Danka Braun. Poprzednimi książkami byłam oczarowana i zachwycona, więc gdy tylko zobaczyłam, że wychodzi kolejna część, zdecydowałam, że muszę ją mieć! I tak też się stało. Czy autorka utrzymała poziom poprzednich książek? 

Do rodziny Orłowskich wreszcie zawitało szczęście. Wszyscy świętują wybudzenie się ze śpiączki Eryka - wnuka Roberta i Renaty. Jednak chłopcu nie jest łatwo odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Podczas gdy był chory, w jego rodzinie zaszły diametralne zmiany. Jego rodzice rozwiedli się, a ojciec z inną kobietą wychowują wspólnego syna Kamila. Dla małego chłopca są to zmiany, których on nie potrafi zrozumieć i zaakceptować. Nie chce dzielić się swoją rodziną z nikim, a szczególnie z Kamilem i jego mamą. Staje się dla nich niemiły, krnąbrny i złośliwy. Jest również zdolny do zrobienia krzywdy swojemu przyrodniemu bratu. Takie zachowanie odbija się negatywnie na związku Krzyśka i Wiki. Oliwy do ognia dolewa również matka Eryka, która planuje odzyskać swojego byłego męża. Bliżej poznajemy również Izę - córkę Roberta i Renaty. Jesteśmy świadkami nie tylko jej szczęśliwej miłości, ale także tej nieszczęśliwej. Widzicie więc, że dom Orłowskich jest pełen emocji, cały czas coś w nim dzieje. Każdy prowadzi własną grę, chcąc zrealizować swoje cele. Komu się uda? 

Wydawać by się mogło, że skoro to już piąta części cyklu, to jest ona średnia, bez pomysłu, napisana na siłę. Nic bardziej mylnego! Po raz kolejny Danka Braun zaskakuje oryginalnością i pomysłowością fabuły. W książce nie było momentu podczas którego książka nie sprawiałaby mi przyjemności albo nudziła. Przez całą powieść cały czas coś się dzieję - albo u Izy, albo Krzyśka i Wiki. Nie ma tam miejsca na nudę. 

Nie zmienił się także styl pisania autorki. Język, jakim piszę Danka Braun, jest lekki i przyjemny. Czytanie sprawiało przyjemność a fabuła jest w taki sposób prowadzona, że nieustannie trzyma w napięciu. Sprawia to, że książka nie da się odłożyć na później. Jestem również pod wrażeniem psychologicznej kreacji Eryka. Autorka pokazuje, do jakiego stopnia może posunąć się dziecko, któremu zawalił się świat i nie może pogodzić się z nową rzeczywistością. Jak cierpi i planuje pozbyć się „zagrożenia” w postaci przyrodniego brata i macochy. 

Jedyną rzeczą do jakiej mogę się przyczepić to to, że wypowiedzi Eryka wydają się nie do końca autentyczne. Autorka chciała zrobić z dziecka małego geniusza, ale moim zdaniem nawet wybitnie uzdolnione dziecko nie wypowiadałoby się w taki sposób. Miałam wrażenie, że czytam rozmowę między dorosłą osobą i przynajmniej nastolatkiem, a nie sześcioletnim dzieckiem. 

Podsumowując, „Historia pewnej zazdrości” to bardzo dobra kontynuacja cyklu. Jeśli czytałyście poprzednie części to koniecznie sięgnijcie i po tę. Mogę zapewnić, że nie będziecie żałować.



                      Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję:



Inne książki tej autorki zrecenzowane przeze mnie:


niedziela, 2 lipca 2017

Przegląd zapowiedzi wydawniczych - lipiec 2017

Dzień dobry! 😊
Chcecie wiedzieć, które z książkowych zapowiedzi na lipiec przyciągnęły moją uwagę? Jeśli tak, zapraszam do lektury 😍





Anna Bichalska, Wzgórze Niezapominajek, HarperCollins,
Premiera: 05.07.2017

Miał być piękny ślub i szczęśliwe życie we dwoje, ale plany rozwiały się w kilka godzin. Lena wyjeżdża do rodzinnej miejscowości nad jeziorem, by w bezpiecznym domu babci leczyć złamane serce. Tam odkrywa, że przyjaciółka z dawnych lat, Julia, która zmarła przed rokiem, coś jej zostawiła. W szkatułce w niezapominajki czeka list i wskazówki do odkrycia tajemnic, które dotyczą Leny, Julii i paru bliskich osób. Lena postanawia wyjaśnić wszystkie sekrety i poznać prawdę - nie tylko o sobie.




Jill Santopolo, Światło, które utraciliśmy, Otwarte,
Premiera: 05.07.2017

Nauczyłeś mnie, że zawsze trzeba szukać piękna. W ciemności, w ruinach potrafiłeś odnaleźć światło. Nie wiem, jakie piękno i jakie światło teraz odnajdę. Ale spróbuję. Zrobię to dla ciebie. Bo wiem, że ty zrobiłbyś dla mnie to samo.

Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i emocji. I zbyt krótkie, by nie być razem. Wkrótce jednak Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie i wtedy wszystko się zmienia. Lucy dowiaduje się o jego decyzji w dniu, w którym produkowany przez nią program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Dzień jej triumfu staje się też dniem, w którym coś nieodwracalnie się kończy. W kolejnych latach Lucy będzie musiała podjąć niejedną rozdzierającą serce decyzję. Czy pierwsza miłość okaże się też ostatnią?
Opowieść o sile marzeń i cenie, jaką jesteśmy gotowi zapłacić, podążając za nimi.



Lisa Scottoline, Czekam na ciebie, Prószyński i S-ka
Premiera: 13.07.2017

Najbardziej na świecie pragnęła zostać matką. A teraz boi się, że ojcem jej wymarzonego dziecka jest seryjny morderca.
Christine Nilsson i jej mąż Marcus nie mogą mieć dzieci. Spośród różnych możliwości decydują się na bank spermy. 

Gdy Christine zachodzi w wymarzoną ciążę, pewnego dnia w wiadomościach rozpoznaje dawcę, którego pamięta ze zdjęć. Niejaki Zachary Jeffcoat został oskarżony o zabójstwo trzech pielęgniarek. 
Kobieta musi wiedzieć, czy biologiczny ojciec jej dziecka był zdolny do morderstwa. Czy jest nim Zachary? Mimo sprzeciwu męża Christine podejmuje własne śledztwo, mające na celu oczyszczenie Zachary’ego z zarzutów. Albo przekonanie się o jego winie. Będzie musiała stawić czoło swoim największym lękom i narazi na szwank własne małżeństwo. Ale dopnie swego – pozna prawdę.



Dorota Gąsiorowska, Melodia zapomnianych miłości, Znak Literanova
Premiera: 19.07.2017

Czy muzyka zaklęta w starych skrzypcach otworzy drzwi do tajemnicy sprzed lat?
Bianka nikogo i niczego nie kocha bardziej niż muzyki. Gdy pewnego dnia jej rodzina staje na krawędzi bankructwa, dziewczyna zgadza się przyjąć niecodzienne zlecenie. Wyjeżdża do malowniczego Kazimierza, by zamieszkać z tajemniczą zleceniodawczynią i jej niewidomym synem. Zabiera ze sobą jedynie ukochane skrzypce – rodzinną pamiątkę po babce Walentynie. Mroczne, stare domostwo na skraju miasteczka skrywa sekrety, które dziewczyna wyczuwa już od progu.
Czy to możliwe, że jaworowe skrzypce łączą historie rodzin Bianki i niewidomego Sama? Czy skrzypcowa muzyka rozwiąże kłębiące się wokół zagadki i otworzy zamknięte serca?

A Wy, na jakie książki najbardziej czekacie?