sobota, 14 października 2017

„Prawdziwa Ginny Moon” Benjamin Ludwig

Czasami lubię sięgnąć po książki, które są trudne i ciężkie. Podoba mi się to, że zmuszają mnie do myślenia i do refleksji na dany temat. A jeszcze bardziej podobają mi się powieści, dzięki którym dodatkowo się czegoś nauczę. Taka właśnie jest „Prawdziwa Ginny Moon”. 

Ginny Moon jest czternastoletnią autystyczną dziewczynką. Została adoptowana i mieszka w Niebieskim Domu wraz z Na Zawsze Mamą i Na Zawsze Tatą. Pomimo tego, że rodzice starają się zapewnić dziewczynce wszystko, czego potrzebuje, ta nadal myśli o swojej Rodzonej Matce i Lalce, którą zostawiła w walizce. Martwi się, że Rodzona Matka nie umie zająć się jej Lalką w związku z czym za wszelką cenę chce się z nią skontaktować i pomóc w opiece. Dziewczynka musi również uporać się z nową sytuacją w życiu - Na Zawsze Rodzice spodziewają się dziecka. Dla osoby, która ma problemy z akceptowaniem wszelkiego rodzaju zmian jest to dość trudne. Dodatkowo życie Ginny jest schematyczne i przewidywalne. Codziennie na śniadanie zjada dziesięć winogron i wypija szklankę mleka. 

Benjamin Ludwig serwuje nam bardzo mądrą i pomocną powieść. Przedstawia życie autystycznego dziecka, opisuje, jak z punktu widzenia takiej osoby wygląda świat, co siedzi w jego głowie. Uczy, że autystyczne dziecko ma trudności w nawiązywaniu relacji, lubi schematy i powtarzające się czynności, a każda niewielka zmiana wprowadza w jego życie chaos. Dodatkowo dzieci takie są bardzo skrupulatne, potrafią podać dokładną datę i godzinę jakiegoś zdarzenia. Z książki dowiedziałam się, że autystycznemu dziecku nie należy zadawać kilku pytań na raz, bo po prostu na nie nie odpowie. Powieść ta przedstawia także życie rodziców takiego dziecka. Nie jest to życie łatwe. Wymaga zdecydowanie dużo cierpliwości, której niestety rodzicom czasami brakuje. 

Myślę, że „Prawdziwa Ginny Moon” to książka naprawdę godna uwagi. Jest nie tylko mądra i pełna wiedzy, ale także wzrusza i trzyma w napięciu. Od powieści naprawdę trudno mi było się oderwać. Czytałam ją non stop. Nie jestem osobą, która zna się na autyzmie, dlatego też trudno jest mi stwierdzić, czy pozycja ta jest poprawna merytorycznie. Mam nadzieję, że tak. 

Podsumowując, „Prawdziwa Ginny Moon” to świetna książka, która dostarczy Wa ogromu wiedzy na temat autyzmu, ale także rodzin, które mają styczność z autystycznymi dziećmi. To powieść mądra, pouczająca, dająca do myślenia, a przede wszystkim wzruszająca i wciągająca. Polecam! 



Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję wydawnictwu: 
http://www.harpercollins.pl/

wtorek, 10 października 2017

„Inwigilacja” Remigiusza Mroza

„Inwigilacja” to piąty tom cyklu o Joannie Chyłce i Kordianie Oryńskim. Z niecierpliwością czekałam na to, aż książka ta trafi w moje ręce. Niestety, nadrobiłam już wszystkie pozycje z tej serii - jestem więc na bieżąco, i tak jak inni, będę wyczekiwać kolejnych premier. Na szczęście „Oskarżenie” już trafiło na półki księgarń, w związku z czym mogę już sięgnąć po tę pozycję! 

Tym razem Chyłka i Zordon muszą rozwiązać zagadkę pewnego chłopaka, który zaginął kilkanaście lat temu podczas wakacji w Egipcie. Teraz odnajduje się na jednym z warszawskich osiedli. Używa innego imienia i nazwiska i pomimo tego, że rodzice rozpoznają w nim zaginionego syna, on upiera się, że z zaginionym chłopcem nie ma nic wspólnego. Dodatkowo mężczyzna przeszedł na islam co sprawiło, że w Polsce znalazł się na celowniku służb i zostały mu postawione zarzuty przygotowania zamachu terrorystycznego. I tutaj wkracza nasz wspaniały duet! Jednak jak tu bronić klienta, który być może miał w planach wysadzić całą Warszawę? 




Remigiusz Mróz po raz kolejny serwuje nam wyjątkowy kryminał, z doskonałą intrygą i fabułą pełną zwrotów akcji. Książkę czytałam z wypiekami na twarzy i nie mogłam się od niej oderwać. Pozycja tak mnie wciągnęłam, że zapominałam o całym Bożym świecie i totalnie wkręciłam się w świat bohaterów i chciałabym pozostać tam dłużej. 

W na swoim czytelniczym koncie mam już wiele przeczytanych serii. I zazwyczaj było tak, że pierwsza część była bardzo dobra, zachęcająca po sięgnięcie po następne pozycje, które później okazywały się przeciętne i pisane na siłę. Remigiusz Mróz jest autorem, który wychodzi ponad ten schemat i każda część jego cyklu, jest lepsza od poprzedniej nie tylko pod względem języka, ale także fabuły, stopnia trzymania w napięciu oraz zainteresowania czytelnika zagadką. To jest naprawdę coś wielkiego i za to Remigiusz Mróz zasługuje na brawa! 

Joanna Chyłka i Kordian Oryński to mój ulubiony duet! Tym razem autor poświęca dużo uwagi ich relacji, która zaczyna się robić coraz bardziej ciekawa. Remigiusz Mróz, pomimo tego, że pisze kryminały, jestem pewna, że sprawdziłby się także w napisaniu romansu! Potrafi stworzyć taką chemię między bohaterami, której nie powstydziłby się z pewnością autor romansideł. Jestem pod ogromnym wrażeniem! A scena w korytarzu (jeśli czytaliście tę książkę, to z pewności wiecie, o którą mi chodzi) to dla mnie mistrzostwo! Jeśli zaś chodzi o kreację bohaterów, to jest ona niezmienna. Joanna nadal jest kobietą twardo stąpającą po ziemi i rzucającą ciętymi ripostami, które sprawiały, że nie raz wybuchałam śmiechem. A Kordian? Stał się bardziej pewny siebie, a przed nim egzamin aplikacyjny, do którego bohater nie ma czasu się przygotować. 

Remigiusz Mróz nie ma serca. Dlaczego tak uważam? Osoba posiadająca tak ważny organ nie skończyłaby książki w taki sposób! Tak nie można! Tak się nie robi! Zakończenie zmiażdżyło mnie kompletnie, przez godzinę miałam wypisane na twarzy jedno wielkie „Cooooo????” i zaczęłam odliczać dni do „Oskarżenia”. Remigiusz Mróz jest mistrzem trzymania czytelnika w napięciu - bez dwóch zdań! 

Podsumowując, „Inwigilacja” to genialny, trzymający w napięciu kryminał z bardzo dobrze skonstruowaną intrygą, pełną sprzecznych wskazówek. Bohaterowie są jak zwykle wspaniali, a ich relacja sprawiła, że uwielbiam tę serię nie tylko ze względu na oryginalność zagadek, ale także ze względu na bohaterów bo to właśnie oni nadają książkom „tego czegoś” Zdecydowanie polecam! 



Inne książki z tego cyklu zrecenzowane przeze mnie:


czwartek, 5 października 2017

„Bez mojej zgody” Jodi Picoult


To moje pierwsze spotkanie z twórczością Jodi Picoult. Od dawna planowałam przeczytać jakąś książkę tej autorki szczególnie dlatego, że w wielu recenzjach jej powieści są porównywane do pozycji Diane Chamberlain, które uwielbiam. Dlatego też gdy nadarzyła się okazja zakupu książki za sprawą kolekcji w kioskach, bez zastanowienia kupiłam tę, a z czasem sześć kolejnych części tejże kolekcji, (tak! kupiłam tyle książek w ciemno!) mając ogromną nadzieję, że polubię się z tą autorką. Czy tak też się stało? 

Kate, córka Briana i Sary, jako malutkie dziecko zachorowała na ostry przypadek białaczki. Niestety, przeszczep od niespokrewnionego dawny byłby bardzo ryzykowny dlatego też na świecie pojawiła się Anna - sztucznie poczęta siostra Kate, która miała być idealnie pasującym dawcą dla chorej dziewczynki. Jej „pomoc” miała być jednorazowa, jednak gdy poznajemy Annę w wieku trzynastu lat, ma ona już za sobą niejedną operację, która uratowała siostrze życie i wielokrotne oddawanie krwi. Dziewczynka do tej pory akceptowała swoją „misję”. Teraz, będąc u progu dorosłości, zastanawia się nad tym kim tak naprawdę jest. W końcu dojrzewa do podjęcia decyzji, która dla wielu osób byłaby nie do pomyślenia, decyzji, która poróżni jej rodzinę, a dla ukochanej siostry jest wyrokiem śmierci. 


Jodi Picoult porusza niezwykle trudny i kontrowersyjny temat. W swojej książce przedstawia rodzinę, której życie toczy się tylko wokół choroby najstarszej córki. Wszystko jest planowane pod kolejne nawroty choroby. Autorka pokazuje emocje z punktu widzenia różnych bohaterów. Przede wszystkim rodziców: ojciec, chce jak najlepiej dla obu córek, nie może się zdecydować, po której stronie stanąć. Matka - za wszelką cenę chcę utrzymać przy życiu Kate, wykorzystując do tego celu Annę. Jesse - brat dziewczyn, całkowicie ignorowany i niezauważalny przez rodzinę. Robi co chce - pije, pali, łamie prawo. Robi wszystko, aby zwrócić na siebie choć najmniejszą uwagę rodziców. Anna - gdy dorasta, zdaje sobie sprawę z tego, że nie wie kim jest, a całe jej życie jest podporządkowane Kate. Czuję, że wszyscy postrzegają ją właśnie przez pryzmat siostry. No i Kate - chora na ostry przypadek białaczki. Żyję tylko za sprawą swojej siostry. Moim zdaniem tej bohaterki jest za mało w książce. Nie znamy jej uczuć, emocji ani planów - a szkoda. 

Autorka w książce „Bez mojej zgody” porusza temat nie tylko trudnego macierzyństwa i starania się kochać wszystkie dzieci tak samo i wszystkim poświęcać tyle samo czasu,  ale także temat in vitro i moralności. Fabuła książki jest prowadzona z punktu widzenia wielu bohaterów - Sary, Briana i ich dzieci, a także z punktu widzenia pobocznych bohaterów takich jak adwokat czy kurator sądowy. Swoją drogą historia tych ostatnich jest idealną odskocznią od problemów głównych bohaterów i z zaciekawieniem śledziłam ich losy. 

„Bez mojej zgody” to bomba emocjonalna. Totalne rozwali Was na kawałki. Porusza tak ciężki temat, przedstawia tak trudną do podjęcia decyzję, że na próżno możemy gdybać, co byśmy zrobili na miejscu głównych bohaterów. W książce tej nic nie jest czarne ani białe. Każda decyzja podjęta przez bohaterów nie jest ani zła ani dobra. Wszystko to zależy, z kogo punktu widzenia oceniamy sytuację. Dodatkowo, powieść jest napisana lekkim językiem, co w połączeniu z oryginalnym pomysłem na fabułę sprawiło, że od książki trudno się było oderwać. Oczywiście z pewnymi wyjątkami. Mam na myśli to, że moim zdaniem pozycja wydaje się być bardzo chaotyczna. Jest ona podzielona tak jakby na przeszłość i teraźniejszość. Jednak w tej drugiej części pojawiają się również dialogi, przemyślenia i wydarzenia z przeszłości, co sprawiło, że zaczęłam się gubić, musiałam czytać dane fragmenty po dwa razy, żeby upewnić się, w której części jestem. Skutkowało to tym, że miejscami męczyłam się przy tej książce. Na szczęście w połowie powieści autorka coraz rzadziej korzystała z takiego „zabiegu” dzięki czemu mogłam w pełni cieszyć się lekturą, a raczej cierpieć razem z bohaterami. Mało autentyczna wydaje się również drobiazgowość autorki, kiedy podawała, że Kate wymiotowała trzydzieści dwa razy, a Anna miała siedemdziesiąt kilka szwów. Nie wydaje mi się, że kiedy ktoś czuwa przy umierającym dziecku liczy, ile razy ono wymiotowało. 

Podsumowując, „Bez mojej zgody” to książka z oryginalną fabułą, która Was wzruszy i sprawi, że będziecie potrzebować kilka paczek chusteczek. Pomimo kilku rzeczy, które nie przypadły mi do gustu i tego, iż spodziewałam się po niej jeszcze czegoś więcej, zaliczam spotkanie z Jodi Picoult do udanych mając nadzieję, że kolejne będą jeszcze lepsze. A książce oczywiście polecam. 





poniedziałek, 2 października 2017

Podsumowanie wakacji 2017

Dzień dobry! 
Zaczął się październik, a co za tym idzie skończyły się moje ostatnie, mam nadzieje, trzymiesięczne wakacje. Pora wrócić do rzeczywistości, zapomnieć o beztroskim pobycie w kochanym domu i ostro wziąć się do roboty! W związku z czym przygotowałam dla Was zestawienie tego, co udało mi się przeczytać przez lipiec, sierpień i wrzesień. 



Widzicie więc, że nie przeczytałam całego stosiku, jak planowałam. Zaznajomiłam się tylko z 8 pozycjami, a to wszystko za sprawą egzemplarzy recenzenckich i e-booków, po które chętnie sięgałam.


Lewa część to przeczytane książki pochodzę ze stosiku wakacyjnego. Prawa natomiast to pozostałe, nieplanowane książki, które przeczytałam. Widzicie więc, że przeczytałam więcej nieplanowanych książek, niż tych planowanych :) 

Przeczytałam również 6 e-booków. Oto one: 


Podsumowując, w wakacje przeczytałam 23 książki i wydaje mi się, że mogę mieć powód do radości. Jak myślicie? 

Poniżej macie wymienione książki wraz z oceną i linkami do recenzji. 

1. To, co nas dzieli, Anna McPartlin - Recenzja 
2. Kiedy odszedłeś, Jojo Moyes - Recenzja

3. Przyjaciółki, Agata Przybyłek, Natalia Sońska - Recenzja

4. Po prostu bądź, Magdalena Witkiewicz - Recenzja
5. Pójdę do jedynej, Kasia Bulicz - Kasprzak - Recenzja
6. Jak cię zabić, kochanie?, Alek Rogoziński - Recenzja
7. Wielkie kłamstewka, Liane Moriarty - Recenzja
8. Wzgórze Niezapominajek, Anna Bichalska - Recenzja
9. Rozłąka, Dinah Jefferies - Recenzja
10 Powtórka z miłości, Clare Swatman - Recenzja
11. Dolina mgieł i róż, Agnieszka Krawczyk - Recenzja
12. Sanatorium pod Zegarem, Liliana Fabisińska - Recenzja
13. Umrzeć po raz drugi, Tess Gerritsen - Recenzja
14. Matka mojej córki, Magdalena Majcher - Recenzja
15. Bez mojej zgody, Jodi Picoult 
16. Pięć minut Raisy, Agata Kołakowska - Recenzja
17. Zachód słońca w Central Parku, Sarah Morgan - Recenzja
18. Ósmy cud świata, Magdalena Witkiewicz - Recenzja
19. Inwigilacja, Remigiusz Mróz
20 Małżeństwo z odzysku, Agata Przybyłek
21. Trzydziesta pierwsza, Katarzyna Puzyńska
22. Co kryją jej oczy, Sarah Pinborough
23. To, co zostało, Jodi Picoult


Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tym obszernym postem. Koniecznie dajcie znać, czy którąś z powyższych książek czytałyście, jakie są Wasze wrażenia, a może macie dopiero w planach? Czekam na Wasze komentarze.


czwartek, 28 września 2017

Przegląd zapowiedzi wydawniczych - październik 2017

Dzień dobry!
Kolejny miesiąc - październik - zbliża się do nas wielkimi krokami! Dlatego też przygotowałam dla Was zestawienie zapowiedzi wydawniczych, na które czekam i które wydają się bardzo intrygujące. Zapraszam niżej. 



Agata Przybyłek, Bądź przy mnie zawsze, Czwarta strona, 
Premiera: 11.10.2017 r. 

Agata Przybyłek w zupełnie nowym wydaniu. Magiczna i klimatyczna książka. A okładka jest przepiękna! Nie mogę się doczekać! 

Pełna wzruszeń historia o miłości, wyborach i o tym, że czasem, żeby mówić o sobie „my”, nie wystarczy tylko się kochać.

Laura, świeżo upieczona absolwentka psychologii, poznaje chłopaka ze wsi. Alek prowadzi odziedziczone po rodzicach gospodarstwo rolne. Choć pochodzą z dwóch różnych światów, wzajemna sympatia bardzo szybko przeradza się w głębsze uczucie. Ona, zdolna i ambitna, ma przed sobą wyjazd na zagraniczny doktorat. On, prostolinijny i wielkoduszny, nie zamierza zostawić spuścizny po nieżyjących rodzicach. Czy łączące ich uczucie będzie w stanie przetrwać rozłąkę?
Róża, urocza starsza pani, po latach emigracji powraca do ojczyzny. Z braku innej możliwości zatrzymuje się w domu u nieznajomej rodziny. Chociaż Róża nie znajduje porozumienia z właścicielką, jej wielką sympatię zyskuje nastoletni syn kobiety. Rodząca się między nimi nić porozumienia sprawia, że staruszka postanawia pierwszy raz w życiu opowiedzieć komuś swoją historię. Jest to opowieść o stracie, bólu i cierpieniu, ale także o ponadczasowej miłości przezwyciężającej nawet śmierć.
Jak splotą się te dwie historie? Czy to, co zdarzyło się kiedyś, może w jakikolwiek sposób wpłynąć na gnającą do przodu przyszłość?

Sheena Kamal, Nieobecna, HarperCollins,
Premiera: 11.10.2017 r. 
Ciekawy i intrygujący opis fabuły kusi! Koniecznie muszę tę książkę przeczytać. 

Gotowa narazić życie dla córki, której nigdy nie chciała urodzić.

Nora chce być niewidzialna. Mieszka nielegalnie w cudzej piwnicy i nie ma przyjaciół. Ucieka przed przeszłością, doznała zbyt wiele zła i niewyobrażalnego okrucieństwa, by komukolwiek zaufać. Jeden telefon zmusza ją do wyjścia z ukrycia. Nora rusza na poszukiwanie zaginionej córki, którą piętnaście lat temu oddała do adopcji kilka minut po porodzie. Wpada na ślad rozgałęzionego spisku, odkrywa też, kto przed laty odarł ją z godności i skazał na śmierć. Decyduje się na samotną walkę z wpływowymi ludźmi, którzy stoją ponad prawem. 

Karin Slaughter, Dobra córka, HarperCollins, 
Premiera: 11.10.2017 r. 

Kolejny, znakomity thriller od HarperCollins! 

Dwadzieścia osiem lat temu matka Charlotte i Samanthy została zamordowana na ich oczach. Żadna z dziewczynek nigdy nie zdradziła, co jeszcze wydarzyło się podczas brutalnego napadu na ich dom. Tragiczne wydarzenie zniszczyło więzi rodzinne, każda z sióstr poszła swoją drogą. Samantha robi karierę w Nowym Jorku, Charlotte prowadzi kancelarię w rodzinnym miasteczku. Życie płynie dalej, ale nagle wszystko zaczyna iść źle. Charlotte jest świadkiem dwóch brutalnych morderstw, które wstrząsają lokalną społecznością. Angażuje się w sprawę, nie podejrzewając, że przy okazji odkryje całą prawdę o rodzinnej tragedii sprzed lat. Siostry muszą połączyć siły, by raz na zawsze zamknąć tamten rozdział życia.


Colleen Hoover, It Ends with Us, Wydawnictwo Otwarte,
Premiera: 11.10.2017 r.

Bardzo lubię książki tej autorki, więc ta książka to dla mnie must read! 


Czasem te osoby, które najmocniej nas kochają, potrafią też najmocniej ranić.
Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi ją z pasją i sukcesami. Gdy poznaje przystojnego lekarza Ryle’a Kincaida i rodzi się między nimi wzajemna fascynacja, Lily jest przekonana, że jej życie nie może być już lepsze.
Tak mogłaby skończyć się ta historia. Jednak niektóre rzeczy są zbyt piękne, by mogły trwać wiecznie. To, co się kryje za idealnym związkiem Lily i Ryle’a, jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan, dawny przyjaciel Lily. Kiedyś ona była dla niego bezpieczną przystanią, teraz sama potrzebuje takiej pomocy. Nie zawsze jesteśmy bowiem dość odważni, by stanąć twarzą w twarz z prawdą… Szczególnie gdy przynosi ona tylko cierpienie.
Gdyby złamane serce mogło przybrać jakąś formę, stałoby się tą książką. Odważna i głęboko osobista powieść Colleen Hoover zdobyła w 2016 roku nagrodę czytelników Goodreads Choice Awards za najlepszy romans.

Liane Moriarty, Moja wina, twoja wina, Prószyński i S-ka,
Premiera: 17.10.2017 r.
Kolejna powieść klubu Kobiety to czytają! Przeczytałam opis tej książki i jestem pewna, że koło takiej pozycji nie można przejść obojętnie. 
"To był zwyczajny dzień", zaczyna swój wykład Clementine. Po co znana wiolonczelistka opowiada ludziom o jakimś "zwyczajnym dniu"? Przed czym chce przestrzec innych?
Na spontanicznym grillu spotkały się trzy pary: zgodne małżeństwo z dwiema córeczkami, bezpłodna para, która marzy o dziecku, rozwodnik związany z byłą stiptizerką. Spotkanie, które pulsowało wzajemną fascynacją, omal nie skończyło się tragicznie. Bilans był raczej smutny: poczucie winy, rozwód wiszący na włosku i obnażony fałsz wieloletniej przyjaźni. „A gdybym z uśmiechem odmówiła i poszła dalej?", zastanawia się Erika, która przyjęła tamtego dnia zaproszenie jowialnego sąsiada na grill. Może wtedy Clementine spełniłaby zaskakującą i nader intymną prośbę przyjaciółki z dzieciństwa... Może gburowaty staruszek z domu obok nadal by żył...

Tess Gerritsen, Sekret, którego nie zdradzę, Albastros,
Premiera: 25.10.2017 r. 

Kolejny, już dwunasty tom cyklu o Jane Rizzoli i Maurze Isles. Mam i czytałam wszystkie pozostałe, więc ten również przeczytam! 


W kolejnej powieści z serii opowiadającej o detektyw Jane Rizzoli i lekarce sądowej Maurze Isles, która stała się inspiracją dla emitowanego na antenie TNT serialu Partnerki, prowadzący śledztwo kobiecy duet będzie musiał zmierzyć się z bestialskim morderstwem producentki popularnych horrorów.
Jane Rizzoli i Maura Isles w swoim życiu widziały niemal wszystko. Można by się spodziewać, że nic ich nie zaskoczy, a jednak tym razem miejsce zbrodni nie przypomina niczego, z czym kiedykolwiek miały do czynienia. Bez wątpienia leżąca na łóżku młoda kobieta jest martwa, choć na pierwszy rzut oka wygląda tak, jakby właśnie drzemała. Jest jednak drobny szczegół… Zabójca pokusił się o makabryczny żart, umieszczając gałki oczne ofiary na jej dłoni, co niepokojąco przypomina kadr rodem z produkowanych przez nią horrorów. Bardziej przerażające od samego widoku jest jednak to, że zapytana o przyczynę śmierci Maura nie potrafi znaleźć właściwej odpowiedzi. Czy to możliwe, by jakiś obsesyjny fan odgrywał sceny z filmów grozy?
Kiedy kilka dni później zostają odnalezione zwłoki mężczyzny, Jane i Maura zyskują pewność, że poszukiwany szaleniec morduje według pewnego klucza. Jego odkrycie pozwala policji przewidzieć, kiedy dojdzie do kolejnego zabójstwa i jaka śmierć spotka ofiarę. Okazuje się, że morderca wybrał już nawet swój następny cel. Ta kobieta jest jedyną osobą, która może pomóc Jane i Maurze go złapać. Ukrywa jednak mroczną tajemnicę, której nawet w obliczu zagrożenia nie zamierza zdradzić… 

I to już wszystkie książki, które mnie zaintrygowały i które z pewnością przeczytam. A Wy na co czekacie? Jakaś książka z mojego przeglądu Was zainteresowała? Koniecznie dajcie znać! 


poniedziałek, 25 września 2017

„Matka mojej córki” Magdaleny Majcher

Magdalena Majcher jest znana nie tylko jako pisarka, ale także autorka bloga Przegląd czytelniczy, który bardzo lubię i często odwiedzam. Chciałam poznać ją również ze strony pisarskiej, dlatego też sięgnęłam po jej najnowszą książkę -  „Matka mojej córki”. Jak, moim zdaniem, Magdalena Majcher wypada w roli pisarki? 

Nina jest samodzielną i ustatkowaną pod względem zawodowym kobietą. Całkowicie poświęca się pracy jako dyrektor oddziału banku. Ze względu na swoją przeszłość nie chce założyć rodziny. Jako szesnastolatka przeżyła pierwszą, młodzieńczą miłości i... zaszła w ciążę. Teraz odwiedza swoje rodzinne strony niechętnie. Niestety życie zmusza ją do porzucenia kariery w bankowości i powrotu do matki i siostry, aby nie tylko być wsparciem po stracie bliskiej osoby, ale także uporać się z własną trudną przeszłością, która coraz bardziej daje o sobie znać. 
Dawno nie czytałam książki, tak bardzo kipiącej emocjami i sprawiającej, że kompletnie przepadłam w lekturze. Czytałam ją pół nocy i nie potrafiła odłożyć czytnika i pójść spać. Historia wykreowana przez Magdalenę Majcher porusza nasze nawet najbardziej wrażliwe struny, szczególnie za sprawą prawdziwości fabuły. Tak, ta książka jest do bólu prawdziwa i życiowa. Autorka obnaża w niej ludzkie słabości i wady, przede wszystkim egoizm, którym tak bardzo kierowała się matka Niny - Małgorzata.  Mam mieszane uczucia co do tej osoby. Z jednej strony kierowała się dobrem dziecka, ale z drugiej - chciała zaspokoić tylko swoje obsesyjne potrzeby. 

Fabuła książki jest prowadzona dwutorowo. Z jednej strony poznajemy przeszłość Niny, a z drugiej teraźniejszość. Taki zabieg bardzo przypadł mi do gustu. Dzięki temu mamy całościowy obraz na sytuację i z niecierpliwością czekamy aż przeszłość i teraźniejszość połączą się w jedną całość. Nie podobał mi się tylko jeden aspekt. Przeszłość była prowadzona do przodu, jeśli wiecie o co mi chodzi - ku obecnej chwili. Natomiast w teraźniejszości mamy również retrospekcje co wprowadza pewien chaos w fabułę. 

Książka jest napisana lekkim i plastycznym językiem. Podobały mi się wiarygodne i niewymuszone dialogi oraz brak zbędnych opisów. Autorka w doskonały sposób opisała rozterki, problemy, a także uczucia nie tylko Niny jako dorosłej kobiety, ale przede wszystkim wspaniale wgryzła się w umysł nastoletniej dziewczyny, która musi podjąć ważne, życiowe decyzje. Pomimo tego iż książka jest dość przewidywalna i już po samym tytule domyśliłam się o co chodzi w powieści i jak się skończy - nie zniechęciło mnie to ani też nie sprawiło, że książka podobała mi się mniej. Ja naprawdę podziwiam autorów, którzy piszą dość przewidywalną powieść, ale zrobią to w taki sposób, że nie sposób się od niej oderwać. 

Magdalena Majcher w swojej skupia się przede wszystkim na macierzyństwie oraz na jego pewnym kontrowersyjnym aspekcie. To powieść o stracie dziecka oraz o obsesyjnej chęci jego posiadania.  To przede wszystkim opowieść o obezwładniającej sile więzi matki i dziecka potężniejszej od rodzinnych i powtarzanych latami kłamstw. 

Podsumowując, „Matka mojej córki” to zdecydowanie udane spotkanie z twórczością Magdaleny Majcher. Książka jest dość kontrowersyjna, ale wzrusza, wywołuje wiele emocji i tych pozytywnych i tych negatywnych. Koniecznie muszę zapoznać się z pozostałymi książkami tej autorki. A „Matkę mojej córki” polecam.