poniedziałek, 18 kwietnia 2016

"Miłość pod koniec świata" Grzegorza Filipa

 "Odnosiła wrażenie, że jego życie oddziela się od jej życia, stając się czymś obcym"

Pamiętacie ten dzień, 21 grudnia 2012 roku, kiedy to miał być zapowiedziany przez Majów koniec świata? Na szczęście przepowiednia nie sprawdziła się, my nadal żyjemy, świat się nie skończył. Jednym słowem Ziemia przetrwała. Powieść Grzegorza Filipa to książka, której akcja toczy się właśnie w okolicach przepowiadanego końca świata. 

Przechodząc do fabuły: Anna Jamroz to trzydziestokilkuletnia dziennikarka, mieszkająca w Warszawie ze swoim szesnastoletnim synem Erykiem, oraz mężem Darkiem, który z racji  pracy polarnika, rzadko bywa w domu, zaniedbując rodzinę. Właśnie Anna sama wychowuje syna. Na początku przeszkadzało jej to. Wraz z synem wyczekiwała męża. Jednak z biegiem czasu przyzwyczaiła się do tego, że jest praktycznie samotną matką, a samotność coraz bardziej dawała jej się we znaki. Kryzys w małżeństwie jest więc nieunikniony. 

W pracy Anna również nie ma kolorowo. Aby jej nie stracić, wyjeżdża na Zamojszczyznę, do Niezbytowa, by zebrać materiały do artykułu o powiązaniach korupcyjnych miejscowych urzędników i biznesmenów. W hotelowej restauracji Anna poznaje Bernarda - byłego muzyka rockowego, który po tragicznej śmierci żony i syna, próbuje uciec od dawnego życia. Zrezygnował z życia w mieście i zaszył się na wsi. 

Anna i Bernard, im bardziej siebie poznają, tym są sobą bardziej zafascynowani. Kobieta stara się wyprowadzić go z otchłani przeszłości. Dziennikarskie śledztwo, które przyprowadziło Annę do Niezbytowa, staje się prywatnym śledztwem dochodzenia kobiety do prawdy o Bernardzie. Ich zwykła, przypadkowa znajomość, przeradza się w trudną miłość, w miłość pod koniec świata... 



"Miłość pod koniec świata" to nie jest zwykłe romansidło. To piękna, głęboka powieść, z całym wachlarzem emocji, która wzrusza do szpiku kości. To powieść o dokonywaniu wyborów, które zawsze kogoś skrzywdzą. To historia trudnej miłości, która przychodzi niespodziewanie i wszystko zmienia.

Autor w swojej książce ukazał nam różne oblicza końca świata. Dla jednych świat kończy gdy nie zdadzą egzaminu, gdy złamie się idealnie wypiłowany paznokieć. Dla drugich koniec świata następuje wówczas, gdy ojciec odchodzi do kochanki. Dla trzecich - gdy rodzice nie pozwalaj wybrać upragnionego i wymarzonego kierunku studiów. Natomiast dla innych końcem świata jest śmierć ukochanej osoby... 

Na plus zasługuje również fakt, że w książce nie ma jednolitej narracji. W każdym podrozdziale narratorem jest ktoś inny, dzięki czemu bliżej poznajemy bohaterów, ich uczucia, plany i rozterki. To dzięki takiemu zabiegowi wiemy, co zamierza zrobić bohater, jakie przesłanki nim kierują. 

Książka jest napisana bardzo lekkim i przyjemnym językiem. Czyta się ją bardzo szybko, a losy Anny i Bernarda z kartki na kartkę wciągają jeszcze bardziej. Nie sposób wspomnieć tutaj o opisach, które znajdziemy w książce. Są one piękne, dopracowane w każdym calu. Można wręcz je nazwać poetyckimi. Szczególnie opisy Roztocza.  

Podsumowując, "Miłość pod koniec świata" to poruszająca powieść o próbie zmiany swojego życia, o pogodzeniu się ze stratą najbliższych. To subtelna powieść ze szczyptą poezji i kilogramem emocji. Z całego serca polecam! 


Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf

 

13 komentarzy:

  1. Jeszcze nie słyszałam nic o tej książce, ani o jej autorze. Może to dlatego, że bardzo rzadko czytam książki polaków ;) Ogólnie recenzja bardzo mi się podoba i może sięgnę po tę powieść jak będę miała czas ;)
    Oczywiście czekam na więcej ;)
    Pozdrawiam z całego serduszka <3
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książke w swoich czytelniczych planach, mam nadzieje, ze mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabuła się wydaje ciekawa i przystępna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie przeczytałabym tę książkę, tym bardziej, że ma w sobie odrobinkę poezji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczęłam ją czytać i musiałam na chwilę odłożyć i... zapomniałam o niej! Muszę szybko to nadrobić, bo po Twojej recenzji widzę, że warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że taka powieść by mnie urzekła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zmienna narracja może rzeczywiście przybliżyć nam sylwetki bohaterów. Tematyka bardzo ciekawa więc z chęcią przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój blog znajduje się pod nowym adresem i prosiłabym cię o zaktualizowanie u mnie w obserwatorach, byś mogła trafić na mój blog (najpierw usuń z obserwowanych, później dodaj ponownie).
    Z góry dziękuję za wyrozumiałość i przepraszam za zbędny spam. :)
    http://lost-in-my-books.blogspot.com

    PS. Postaram się później przeczytać twoją recenzję. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię czytać takie powieści obyczajowe. Te końce świata w książce są na pewno ciekawe, postaram się przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. 2 tygodnie temu dostałam od wydawnictwa, wiec i tak po nią zamierzałam sięgnąć :) Ale Twoja recenzja także zachęca ;)
    pozdrawiam :)
    http://reading-mylove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka czeka u mnie na półeczce na swoją kolej, a dzięki Twojej recenzji wiem, że warto ją przeczytać :)

    Pozdrawiam,
    Czytaninka

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że się skuszę :) ale za jakiś czas :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawiłam się nią :) Chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już tu jesteś, drogi Czytelniku, to zostaw po sobie jakiś ślad - najlepiej w postaci komentarza. Dodaj link do swojego bloga, ułatwisz mi odwiedziny :)