piątek, 9 września 2016

"W słusznej sprawie" Diane Chamberlain



Ten, kto już się zapoznał z twórczością Diane Chamberlain wie, że w każdej swojej książce autorka porusza trudne i życiowe tematy. Tym razem nie jest inaczej. Autorka wręcz przeszła samą siebie, zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, a sam temat okazał się tak poruszający i ciekawy, że musiałam o nic poczytać więcej. 

Jane jest dwudziestodwuletnią, wykształconą kobietą, świeżo po ślubie. Wbrew panującym obyczajom, woli męża i znajomych, podejmuje pracę w opiece społecznej. Ma wielu podopiecznych, jednak najbardziej interesuję ją rodzina pewnej nastoletniej Ivy, to właśnie tej rodzinie poświęca najwięcej uwagi. Ivy wraz ze schorowaną babką, chorą psychicznie siostrą i jej upośledzonym synkiem, żyją w biedzie. Fatalna sytuacja materialna tej rodziny oraz epilepsja Ivy sprawia, że Jane musi doprowadzić do sterylizacji młodej dziewczyny, najprawdopodobniej wbrew jej wiedzy i woli. Sytuacja całkowicie się zmienia, kiedy piętnastoletnia Ivy zachodzi w ciążę. Czy uda się jej uniknąć zabiegu, który nie pozwoli jej mieć więcej dzieci? Czy opieka pozwoli jej wychowywać dziecko w tak tragicznych warunkach?
~*~

Jak widzicie po opisie fabuły, autorka porusza naprawdę trudny, ciężki i wstrząsający temat. Program sterylizacji eugenicznej był bardzo popularny w Karolinie Północnej w latach 60. ubiegłego wieku. Temu zabiegowi były poddawane najczęściej kobiety, z biednych rodzin, które były "obdarzone" chorobą psychiczną, epilepsją lub miały nadmierny kontakt z chłopakami, co mogło doprowadzić do licznych ciąż. Zdarzało się, że dokonywano zabiegu bez zgody i wiedzy kobiety. Powieść pokazuje, co się dzieje w sytuacji, gdy problemy finansowe, rasa albo choroba dają "lepszym" prawo do ubezwłasnowolnienia "gorszej" jednostki.

Pomimo tego że postaci jak i cała otoczka historii jest fikcją literacką, temat jest autentyczny, naprawdę wstrząsający, zmusza do refleksji i zastanowienia się nad moralnym aspektem zabiegu sterylizacji. Podczas lektury często zadawałam sobie pytanie co ja bym zrobiła na miejscu Jane, ale przede wszystkim jak dokonać słusznego wyboru między obowiązkiem a własnym sumieniem? Nigdy wcześniej nie miałam styczności z tematem sterylizacji. Dzięki książce dowiedziałam się bardzo dużo o tym zabiegu, a ta wiedza... Cóż.. Wstrząsnęła mną. Wszystko to dowodzi, że autorka jak zwykle wymyśliła oryginalną fabułą, którą poprowadziła w genialny sposób, trzymający w napięciu. Książki nie da się odłożyć.

Akcja książki toczy się w 1960 roku, z dwóch punktów widzenia: Ivy oraz Jane. Obydwie narracje są napisane lekkim i przyjemnym językiem, a dialogi niebanalne i niewymuszone. Narracja prowadzona przez Ivy różni się od tej prowadzonej przez Jane. Ta pierwsza jest napisana bardzo prymitywnym językiem, z licznymi archaizmami typu "tamój", "najsampierw" itp. Dodaje to niezwykłej autentyczności fabule. 

Podsumowując, "W słusznej sprawie" to moim zdaniem najlepsza książka Diane Chamberlain jaką do tej pory przeczytałam. Jest to powieść z bardzo oryginalną fabułą, pełną emocji, poruszająca naprawdę ciężki temat. Wstrząsa i daje do myślenia. Z całego serca polecam! Jeśli twórczość tej autorki macie nadal przed sobą to zacznijcie od tej książki.



Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję księgarni internetowej:
BookMaster

wtorek, 6 września 2016

„Wybór” Nicholas Sparks



Nasze życie składa się  wyborów. Z tych łatwiejszych i z tych trudniejszych. Każda decyzja pociąga ze sobą konsekwencje, które nie zawsze są dla nas dobre. O jaki wybór tym razem chodzi w kolejnej książce Sparksa? Ten łatwiejszy czy trudniejszy? Jedno jest pewne: nie jest to banalne romansidło, jakim na pozór może się wydawać. 

Nicholas Sparks w swojej powieści „Wybór” przedstawia nam bliżej dwie postaci: Travisa i Gabby. Travis jest weterynarzem i singlem. Pomimo braku partnerki jest szczęśliwy mając wymarzoną pracę, lojalnych przyjaciół, na których zawsze może liczyć oraz wymarzony dom. Czerpie z życia garściami, chętnie podejmuje ryzyko, uprawia różne sporty, z których nie potrafiłby zrezygnować. Na jego drodze pojawia się Gabby - nowa sąsiadka, pediatra. Jest ustatkowaną kobietą, wie, czego chce od życia. Od kilku lat ma tego samego chłopaka, jednak na jej palcu nadal nie widnieje pierścionek zaręczynowy, chociaż o niczym innym nie marzy jak o spełnieniu się jako żona i matka. Z dnia na dzień, znajomość Travisa i Gabby staje się coraz bliższa i wiadomo do czego zmierza. Jak zakończy się ich relacja? Szczęściem czy tragedią?

~*~

Po raz kolejny Nicholas Sparks zaskoczył mnie pozytywnie. Stworzył piękną, niebanalną historię, która wzrusza do szpiku kości i nie daje się o sobie zapomnieć. Mogę Wam obiecać, że długo będziecie tę książkę wspominać i chętnie do niej wracać, aby znowu poczuć „to coś”, co tak bardzo lubimy w powieściach tego autora. Autor perfidnie gra nam na emocjach. Tworzy piękne przemyślenia, podczas których łza się w oku kręci, ewentualnie duże łzisko. Oczywiście, jak to w książkach Sparks bywa, zakończenie jest po prostu mistrzowskie! Dosłownie wbija w fotel. Musicie się o tym koniecznie przekonać.

Kolejnym plusem tej pozycji jest wspaniały język, którym posługuje się autor. Jest on wyjątkowy, niepowtarzalny, kwiecisty i niezwykle lekki. Pobudza naszą wyobraźnię, gra nam na emocjach. Opisy, których jest sporo w książce, są bardzo ciekawe, realistyczne i nie nudzą. Bez problemu możemy sobie wyobrazić miejsca, które opisuje, piękne zachody słońca. Czułam się tak, jakbym oglądała je razem z bohaterami, siedząc z nimi na werandzie, popijając wino. A jeśli już jestem przy bohaterach to warto również wspomnieć, że ich kreacja także jest ciekawa. Każdy z bohaterów budzi sympatię, jest oryginalny, realistyczny i niepowtarzalny. Bohaterowie mają swoją historię, i z kartki na kartkę dowiadujemy się o nich coraz więcej. Pomimo tego, że Sparks porusza bardzo trudny temat, nie skąpi nam humorystycznych dialogów czy sytuacji, przez co lektura książki staje się jeszcze bardziej przyjemna. 

Podsumowując, po lekturze „Wybór” stał się moją ulubioną książką Sparksa, do której z pewnością jeszcze nie raz powrócę. Jest to książka o miłości, przyjaźni, ale przede wszystkim o trudnych, życiowych wyborach, których nie chciałby podejmować. Z całego serca polecam i wspomnę jeszcze, że książka ta doczekała się również swojej ekranizacji. Jeszcze nie oglądałam, a Wy? 




Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję księgarni internetowej:

BookMaster

sobota, 3 września 2016

Podsumowanie sierpnia 2016



Wakacje dobiegły końca, przynajmniej dla niektórych. Ja mogę cieszyć się jeszcze miesiącem wolnego i zamierzam wykorzystać go maksymalnie na czytanie książek - tak jak sierpień, który w lektury był bardzo owocny. Zapraszam na podsumowanie. 

Podsumowując (w nawiasie poprzedni miesiąc):
  • przeczytałam 14 książek (11)
  • 5162 strony (3957)
  •  co daje 166,5 stron dziennie (127,6)
  • dodałam 12 postów (11)
  • zrecenzowałam 11 książek (10) 

Książki, które przeczytałam:
    1. Zatoka o północy Diane Chamberlain
    2. Mumia Tess Gerritsen
    3. Takie rzeczy tylko z mężem Agata Przybyłek
    4. Szansa na życie Diane Chamberlain
    5. Niezapominajki Monika Fudali 
    6. Cześć, co słychać? Magdalena Witkiewicz
    7. Kasacja Remigiusz Mróz
    8. Mniej złości, więcej miłości Natalia Sońska
    9. Zdradzony błękit Sławomir Fryszkiewicz
  10. Prawdziwy cud Nicholas Sparks
  11. Od pierwszego wejrzenia Nicholas Sparks
  12. Dolina umarłych Tess Gerritsen
  13. Spacer po Wenecji Lucy Gordon, India Grey
  14. Wybór Nicholas Sparks
  15. 42 strony z Księgi wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa


Jeśli chodzi o najlepszą książkę, jaką przeczytałam w sierpniu, to naprawdę nie potrafię wybrać... To był naprawdę bardzo dobry miesiąc nie tylko pod względem ilości przeczytanych książek, ale także jakości! A to chyba najważniejsze.

A jaki był Wasz czytelniczy sierpień?


Buziaki ♥
Z książką w ręku 
  

środa, 31 sierpnia 2016

"Spacer po Wenecji" Lucy Gordon, India Grey

Wenecja to piękne miasto na wodzie, o którym słyszał chyba każdy. To gwarne i kolorowe miasto jest obiektem zachwytu. I to właśnie je autorki Lucy Gordon i India Grey wybrały na miejsce akcji swoich opowiadań. W ciekawy sposób zostałam zaproszona na spacer po Wenecji. Czy mi się podobało? 

"Spacer po Wenecji" to zbiór trzech opowiadań. To, co je łączy to przede wszystkim Wenecja i miłość.

Szklane serce w Wenecji Lucy Gordon
Główną bohaterką tego opowiadania jest Helena, która przyjeżdża do Wenecji w celu dopełnienia formalności spadkowych. Odziedziczyła bowiem po swoim mężu fabrykę szkła na wyspie Murano. Przypadkiem dowiaduje się, że właściciel konkurencyjnej fabryki planuje podstępem, wręcz za grosze, przejąć jej majątek. Helena nie chce mu na to pozwolić i decyduje się rzucić mu wyzwanie i dać nauczkę. Czy jej się to uda?

Karnawał w Wenecji Lucy Gordon
Już na samym początku opowiadania trafiamy na szalejącą burze w Wenecji. Pietro, podczas nawałnicy, zauważa przemoczoną kobietę, która ewidentnie potrzebuje pomocy. Pod wpływem chwili mężczyzna zaprasza ją do domu i się nią zajmuje. Podczas rozmowy Pietro poznaje dramatyczną historię Ruth i bez namysłu proponuje jej pomoc, zwłaszcza, że w tę historię jest zaplątany członek rodziny Pietra. Decyzja o pomocy zmieni jego życie mężczyzny o 180 stopni. 

Premiera w Wenecji India Grey
Lorenzo jest znanym reżyserem filmowym. Na przyjęciu poznaje Sarah, która okazuje się być właścicielką praw do powieści, którą mężczyzna od dawna chciał zekranizować. Za każdym razem, gdy pisał do Sarah w tej sprawie - ona odmawiała. Teraz nadarza się być może jedyna okazja, aby namówić kobietę do zmiany decyzji. To przyjemna misja głównie ze względu na to, że kobieta coraz bardziej mu się podoba. 

~*~

Każde z opowiadań liczy sobie ponad 100 stron. Pomimo tego że nie jest to dużo, ani przez chwilę nie odczuwałam, że to jest za mało. Wątki są dopracowane, fabuła bardzo dobrze i przemyślanie poprowadzona. Nie miałam wrażenia, że czytam streszczenia dobrej książki, ale dobre opowiadania, którym niczego nie brakuje. Autorki posługują się bardzo lekkim i przyjemnym językiem. Zachowana jest również spójność, która sprawiała, że nie musiałam "przestawiać się" na styl pisarski innej autorki, ponieważ obydwie pani piszą bardzo podobnie. 

Największym atutem książki, są opisy Wenecji, które skradły moje serce. Są one realistyczne i ciekawe. Bez problemu mogłam w wyobraźni przenieść się do Wenecji i razem z bohaterami płynąć gondolą, spacerować po gwarnych uliczkach i brać udział w karnawale. Niestety, fabuła opowiadań nie jest odkrywcza, wręcz banalna, a zakończenie przewidywalne i przesłodzone. Nie mniej jednak, dzięki temu książka jest idealną lekturą na upały, gdzie nie nie mamy ochoty zagłębiać się w fabułę czy przesłanie. Czasami każdy z nas potrzebuje szablonowych historyjek z happy endem, prawda?

Podsumowując, „Spacer po Wenecji” to dobra książka o miłości, zaufaniu i tajemnicach, o rozpoczęciu nowego życia z kimś nowym. To lekka lektura, przepełniona pięknymi i realistycznymi opisami, dzięki którym bez problemu możemy przenieść się do pięknej Wenecji.
 


Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego   serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://www.harpercollins.pl/

niedziela, 28 sierpnia 2016

"Dolina umarłych" Tess Gerritsen


"Dolina umarłych" to już ósma część cyklu o detektyw Rizzoli i doktor Isles. Mówiąc szczerze, jest to chyba najbardziej trzymająca w napięciu i mrożąca krew w żyłach książka z całej serii. Dlaczego? Czytajcie dalej recenzję. 

Doktor Maura Isles wraz ze znajomymi brała udział w konferencji patologów. Bo jej zakończeniu postanowiła zwiedzić z nimi okolicę. Niestety nie wszystko idzie po ich myśli. Wśród śnieżycy, na pustkowiu, ich samochód wypada z trasy i... znika bez śladu. Isles i jej znajomi nie mogą liczyć na żadną pomoc telefoniczną. Postanawiają sami odnaleźć drogę do jakiś mieszkańców. Po ciężkiej i długiej podróży podczas śnieżycy, trafiają na pewną wioskę - Królestwo Boże, w stanie Wyoming. Nie jest to jednak normalna wioska - nie ma w niej mieszkańców. Wygląda to tak, jakby rozpłynęli się w powietrzu. Porzucili wszystko: otwarte okna i drzwi, posiłki na stołach, zwierzęta i samochody.  

Kilka dni po konferencji zostaje odnaleziony samochód ze spalonymi ciałami. Wszystkie znaki wskazują, że wśród nich są szczątki Maury Isles. Jednak nasza niezastąpiona detektyw Rizzoli nie wierzy w śmierć przyjaciółki i rozpoczyna własne śledztwo. Czy zniknięcie Maury ma jakikolwiek związek z serią zbrodni popełnionych wcześniej w tej samej okolicy? Czy Isles i jej znajomi dadzą sobie radę w zamarzniętej, zaśnieżonej i opuszczonej wiosce? 

~*~

Po opisie fabuły widzicie, że Tess Gerritsen po raz kolejny zaskoczyła nas oryginalną fabułą. Wyobraźnia tej autorki nie zna granic. Jestem ciekawa czym nas jeszcze zaskoczy. Ponadto, autorka tę fabuła poprowadziła genialnie, zwracając uwagę na najmniejsze szczegóły. Akcja przez całą książkę pędzi jak konie w galopie. Nie ma czasu na odpoczynek. Fabuła cały czas trzyma w napięciu i puszcza dopiero na koniec. Dodatkowo, Tess Gerritsen nie oszczędziła nam w tym wypadku opisów i sytuacji, które naprawdę potrafią zmrozić krew w żyłach i sprawią, że pojawi się gęsia skórka. 

Szczególną rzeczą, na którą chciałabym jeszcze zwrócić uwagę, to kreacja pewnego bohatera - Douga, który jest znajomym Maury. Mężczyzna ten jest szczególny. Jego optymizm i nadzieja jest zaraźliwa. W każdej rzeczy doszukuje się czegoś dobrego, a każdą przeciwność losu traktuje jak kolejną przygodę. Bardzo pozytywna i pełna optymizmu postać, inna on pozostałych. Na koniec, jak w każdej recenzji, muszę jeszcze zwrócić uwagę na język, jakim przemawia do nas autorka. Jest on taki sam jak w poprzednich książkach - lekki, plastyczny i przyjemny. Zdecydowanie pobudza wyobraźnie i wyczula zmysły. To właśnie to sprawia, że miałam gęsią skórę. 

Podsumowując, "Dolina umarłych" to kolejna genialna książka Tess Gerritsen, trzymająca w napięciu do samego końca i mrożąca krew w żyłach. Oryginalna i niebanalna fabuła, zwroty akcji oraz przyjemny język - to tylko niektóre zalety książki. O reszcie przekonajcie się sami. 



Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję księgarni internetowej:

BookMaster

czwartek, 25 sierpnia 2016

"Kłamstwa" Diane Chamberlain

Nie sposób ukryć tego, że kłamstwa istnieją w naszym życiu. Ludzie kłamią, żeby komuś nie zrobić przykrości, albo dla własnego wygodnictwa. Kłamstwa jednak mają krótkie nogi i prędzej czy później i tak wszystko wyjdzie na jaw. A konsekwencje mogą być różne... Przede wszystkim kłamstwa psują relacje międzyludzkie. To właśnie pokazuje nam w swojej książce Diane Chamberlain. 

Maya i Rebecca Ward są siostrami i lekarkami. Niestety, to jedyne fakty, które je łączą. Kobiety są zupełnie inne. Maya należy do osób nieśmiałych, spokojnych i strachliwych. Jej życie do dom i spokojna praktyka lekarska prowadzona wspólnie z mężem Adamem. Maya ceni sobie rodzinę, pragnie dziecka, jednak... nie może donosić ciąży. Natomiast Rebecca jest przeciwieństwem siostry. Nie chce mieć dzieci, męża raczej też nie. Jest odważna i żywiołowa. lubi ryzyko i niebezpieczne sytuacje.

Gdy wybrzeże Karoliny Północnej uderza huragan o potężnej sile, Rebecca i Adam nakłaniają Mayę, aby wraz z nimi uczestniczyła w akcji ratowniczej. Niestety, helikopter, którym dziewczyna transportuje rannych do szpitala, rozbija się. Wszyscy myślą, że katastrofy nikt nie przeżył. Wspólna strata i rozpacz zbliża do siebie Rebeccę i Adama. Na początku szukają w sobie pocieszenie i wsparcia, a później także namiętności. Nie wiedzą niestety, że kilka mil od cywilizacji, na małej wyspie, ranna Maya utknęła wśród obcych ludzi, którym niekoniecznie może ufać... 



Książki Diane Chamberlain mają to do siebie, że są niezwykle oryginalne i nieszablonowe. Nigdy nie czytałam choć trochę podobnej historii. Również "Kłamstwa" to książka wyjątkowa. Autorka pokazuje w niej siostrzaną miłość, problem dotyczący zajścia w ciążę, a także wiele tajemnic i kłamstw rodzinnych, które mają ogromny wpływ na bliskich. Widać więc, że to książka życiowa i prawdziwa, pozbawiona jakiegokolwiek lukru i słodyczy. 

Na uwagę zasługuję również język autorki. Diane Chamberlain pisze bardzo plastycznie i kwieciście. Język jest lekki i przyjemny, książkę czyta się z przyjemnością. Autorka w bardzo dobry sposób opisała wszelkie akcje ratownicze, przez co książka stała się jeszcze bardziej autentyczna. Mówiąc szczerze, pozycja nie wciągnęła mnie od pierwszej strony, ale będąc w połowie, autorka tak zaczęła budować napięcie, tyle zaczęło się dziać, że od powieści nie mogłam się oderwać i musiałam ją skończyć.

Jeśli chodzi o narrację to autorka zastosowała bardzo ciekawy ciekawy zabieg. Narracja jest prowadzona na przemian, z punktu widzenia Rebeki i Mai. Natomiast ta pierwsza jest trzecioosobowa, a druga pierwszoosobowa. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką różnorodnością. 

Podsumowując, "Kłamstwa" to wzruszająca powieść o zaufaniu, zdradzie i wybaczaniu. O tajemnicach i kłamstwach, które niszczą więzi. Powieść mądra, życiowa i do bólu prawdziwa, z intrygującą i oryginalną fabułą.  Pozostanie w mojej głowie i w sercu na długo. Polecam!