„Latarnia z Kiss River” to druga, zaraz po „Światło nie może zgasnąć” część cyklu Kiss River. Autorka zabiera nas w lata 40. XX wieku gdzie nastoletnia Elizabeth Poor - córka latarników, zakochuje się w żołnierzu Straży Wybrzeża - Sandym. Cały świat jest pogrążony w wojnie, a w Kiss River działa szpieg. Elizabeth wpada na jego trop po czym znika. Druga część fabuły to losy Giny Higgins - mądrej, pięknej nauczycielki, która przemierza setki kilometrów, aby dostać się do Kiss River i zbadać słynną latarnię. Niestety na miejscu dowiaduje się, że została ona całkowicie zniszczona przez sztorm, a jej imponującą soczewkę, na której tak zależało kobiecie, pochłonął ocean. Zawiedzioną Ginę przyjmują pod swój dach Lacey i jej brat Clay, ale kobieta nadal ukrywa przed wszystkimi prawdziwy motyw swojej wizyty. Gdy jednak zakocha się w Clayu, przekona się, że jej kłamstwa mogą zniszczyć kiełkującą miłość...
poniedziałek, 25 lutego 2019
sobota, 16 lutego 2019
„Bezbronne” Taylor Adams
Darby to studentka sztuki z Boulder, która podczas okropnej śnieżycy wraca z uniwersytetu do domu. Niesprzyjająca pogoda sprawiła, że dziewczyna została uwięziona na odludziu, a najbliższą noc będzie musiała spędzić przy autostradzie z czterema obcymi osobami i bez żadnego kontaktu ze światem. Podczas rozglądania się po parkingu odkrywa, że w jednym z aut zostało uwięzione dziecko, dziewczynka. Darby nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że wbrew swej woli została wplątana w przestępcze plany.
„Bezbronne” to naprawdę bardzo dobry thriller, mroczny i tajemniczy. Śnieżyca, odludzie i brak zasięgu tworzą niesamowity, oryginalny klimat, który sprawiał, że czasami nawet sama bałam tego, co za chwilę się wydarzy. Dreszczyk emocji, niepewność i lekki strach – to właśnie to towarzyszyło mi podczas lektury. „Bezbronne” to pozycja z bardzo przemyślaną, ciekawą i oryginalną fabuła. Autor również postarał się o to, abyśmy do samego końca nie ufali bohaterom, nie wiedzieli kto jest dobry, a kto zły. Skutecznie wodzi nas za nos, bawi się z nami w kotka i myszkę oraz wysyła mylne sygnały. Naprawdę, lektura tejże książki to ogromna przyjemność!
Nie sposób przejść obojętnie obok tego, że akcja książki dzieje się praktycznie tylko w jedną noc. Większość z Was pewnie pomyśli, że co może się dziać przez kilka godzin, jak z tego można zrobić pełno gabarytową książkę. Można! Przez tę jedną noc w książce dzieje się więcej aniżeli w innych thrillerach przez tydzień. Akcja trzyma w napięciu od deski do deski i nie powala nawet na chwilę odpocząć.
Jeśli szukacie bardzo dobrego thrillera, z ciekawą, trzymającą w napięciu akcją, z dobrze wykreowanymi bohaterami to ta książka jest dla Was.
Za możliwość przeczytania egzemplarza recenzenckiego serdecznie dziękuję wydawnictwu:
niedziela, 9 grudnia 2018
„W ułamku sekundy” Alex Kava
„W ułamku sekundy” to druga część cyklu o Maggie O'Dell - agentce specjalnej FBI, która znowu musi zmierzyć się z niewyobrażalnie okrutnym mordercą jakim jest Albert Stucky. Został on nazwany Kolekcjonerem. Po tym jak udało mu się uciec z więzienia znowu bawi się z agentką w kotka i myszkę. Maggie wznawia polowanie na psychopatę, jednak to nie jest takie proste, kiedy on za każdym razem jest od niej o krok szybszy.
~*~
poniedziałek, 19 listopada 2018
„Gus” Kim Holden
Tytułowego Gus'a mogliśmy poznać już w „Promyczku” - wspaniałej, niezwykle wzruszającej książce Kim Holden. Główny bohater to najlepszy przyjaciel Kate, na którego ta wspaniała dziewczyna miała ogromny wpływ. Teraz, po jej stracie Gus nie może dojść do siebie. Staje się wrakiem człowieka. Ulgę w tym bólu psychicznych przynosi mu alkohol, narkotyki i przygodny seks. Powieść, to historia chłopaka, który po stracie najlepszej przyjaciółki a zarazem miłości życia stara się pozbierać i rozpocząć wszystko od nowa z kobietą, która również została skrzywdzona przez życie.
poniedziałek, 12 listopada 2018
„Z jednym wyjątkiem” Katarzyny Puzyńskiej
W Lipowie już na dobre zagościła wiosna. Rozgrzewa nie tylko powietrze, ale także serce Daniela Podgórkiego, który zamierza oświadczyć się swojej wybrance. Tymczasem zostaje zamordowana pewna kwiaciarka, a sprawą zabójstwa zajmuje się właśnie Daniel i Klementyna Kopp. Zespół musi poradzić sobie z trudnymi pytaniami - kto mógł życzyć śmierci samotnej starszej pani? Dlaczego wytatuował na jej piersi trudny do odszyfrowania napis? I co ma z tym wspólnego historia pewnej pary młodych ludzi sprzed ponad stu sześćdziesięciu lat?
~*~
„Z jednym wyjątkiem” to czwarta część sagi o Lipowie, którą jestem oczarowana. Książki Katarzyny Puzyńskiej to powieści kryminalne z dość obszernie rozwiniętym wątkiem obyczajowym. Tym razem autorka przedstawia nam bardzo ciekawą zagadkę, która ma wiele wspólnego z ... szachami. I z parą młodych ludzi, żyjących ponad sto sześćdziesiąt lat temu. Kryminał ten naprawdę bardzo mi się podobał. Sprawiał, że zapominałam o całym świecie i bez reszty zatracałam się w świecie bohaterów. Zagadka całkowicie mnie pochłonęła i z niecierpliwością czekałam na zakończenie. Pomimo tego, że „Z jednym wyjątkiem” jest książką świetnie napisaną i czytało się ją przyjemnie i szybko, to jednak miałam wrażenie, że jest ona zbyt obszerna i rozwlekła. Dość sporą część zajmują relacje z odprawy, gdzie za każdym razem jest podsumowywane śledztwo. Moim zdaniem wprowadza to liczne powtórzenia i spowalnia akcję, która już jest spowolniona przez wątek obyczajowy, ale to akurat mi się podoba.
Akcja kryminału jest prowadzona w trojaki sposób. Przede wszystkim mamy główny wątek, w którym prowadzone jest śledztwo. Po drugie mamy wątek poboczny, który dzieje się w dalekiej przeszłości. I tutaj brawa dla Katarzyny Puzyńskiej za dopasowanie języka do tamtych czasów. Po trzecie mamy listy zabójcy, w których opisuje swoje odczucia związane z morderstwem.
Podsumowując, „Z jednym wyjątkiem” to bardzo dobry kryminał z wątkiem obyczajowym, choć może trochę zbyt obszernym. Czyta się go z przyjemnością i z niecierpliwieniem. Nie mogę się już odczekać, kiedy znowu przeniosę się do wspaniałego, aczkolwiek niebezpiecznego Lipowa.
piątek, 2 listopada 2018
„Z każdym oddechem” Nicholas Sparks
Hope to trzydziestosześcioletnia kobieta, która od sześciu lat żyje w dość burzliwym związku, a spełnienie marzenia o ślubie i dzieciach nadal jest odkładane na później. Jej ojciec natomiast cierpi na poważną chorobą. Dlatego też kobieta wykorzystuje przyjazd na wesele przyjaciółki i postanawia odciąć się od wszystkiego, spędzić tydzień w wakacyjnym domu w Sunset Beach i spokojnie zastanowić się nad swoją przyszłością. Drugim bohaterem książki jest Tru - przewodnik safari, który do Sunset Beach przyjechał po to, aby poznać ojca i dowiedzieć się więcej o młodości swojej matki. Gdy drogi tych dwojga obcych sobie ludzi niespodziewanie się krzyżują, wybucha między nimi żarliwe uczucie. Jednak sielanka nie trwa wiecznie i wkrótce będą zmuszeni dokonać trudnego wyboru: oddać się tej pięknej miłości czy spełnić obowiązek wobec rodziny? Posłuchać głosu serca czy rozsądku?
~*~
Do książek Nicholasa Sparksa mam ogromny sentyment. Niestety dwie ostatnie powieści tego autora były dość słabe. Nie chodzi tylko o fabułę, której już nawet nie pamiętam, ale przede wszystkim o sam sposób ich napisania - czułam, jakby książki te były twórczości kogoś innego. Dlatego też bałam się nowej pozycji Sparksa. Bałam się kolejnego rozczarowania. Na szczęście mnie to nie spotkało! „Z każdym oddechem” to powrót mojego idola! Książka ta jest po prostu piękna, przeurocza i otulająca. A ocean i spacery na plaży nadaje jej niesamowitego klimatu. Powieść ta jest również napisana w charakterystyczny dla tego autora sposób - mało dialogów, ale za to duża ilość pięknych opisów, które ani przez moment nie nudzą. Sam pomysł na książkę również jest bardzo dobry. Wykorzystanie motywu skrzynek i listów jest strzałem w dziesiątkę i nadaje książce tego czegoś. Historia, choć może trochę bajkowa, udowodnia, że Sparks jest mistrzem pisania o miłości i nie ma szans, żeby ktoś do zdetronizował. Ponadto powieść ta nie tylko wciąga i nie chce się jej odłożyć i wyjść z tego świata, ale także wzrusza do łez - jak na tego autora przystało. Totalnie łamie serce.To przepiękna historia o prawdziwej miłości, aż do śmierci.
Dość lukrowania, czas na wady. Po pierwsze - schematyczność. Pomimo tego, że fabuła bardzo mi się podobała to nie ma co ukrywać - była bardzo, ale to bardzo schematyczna. Szczególnie początek. Kobieta i mężczyzna poznają się, idą na spacer na plażę, następnie organizują kolacje u któregoś z nich, a po niej siadają na werandzie i delektują się wieczorem. Później ich znajomość się rozwija. Znacie to? Ja miałam wrażenie, że gdzieś to już czytałam. I to w kilku książkach Sparksa. Co do zakończenia - jest dość przewidywalne i typowe dla tego autora, jednak muszę przyznać, że w tym aspekcie odbiegł trochę od swej schematyczności.
Kolejną wadą jest jej wydanie. Gdy tylko otworzyłam swój egzemplarz w mojej głowie pojawiły się słowa: "co oni zrobili z tą książką?". Chodzi mi o to, że jest inaczej wydana. Inny, gorszy papier, nie biały a pożółkły. Dodatkowo, ilość tekstu w starym wydaniu jest o 1/4 większa niż w tym, co sprawia, że książka ta ma niby ponad 360 stron a tak naprawdę liczy sobie o prawie 100 stron mniej. Bardzo nie lubię takiego nadmuchania. I już wiem, czemu udało mi się ją przeczytać w jeden dzień...
Podsumowując, „Z każdym oddechem” to bardzo dobra książka, którą musi przeczytać każda osoba lubiąca powieści Nicholasa Sparksa. Ale nie tylko! To także pozycja dla tych, którzy lubią wzruszające, trochę bajkowe, łzawe historie o miłości, napisane w sposób... po prostu piękny. Pomimo kilku wad - polecam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








