piątek, 21 października 2016

„Jesień motyli” Andrea Portes

Dawno nie miałam już styczności z literaturą młodzieżową. Postanowiłam więc to zmienić i sięgnęłam po nowość wydawnictwa Harper Collins. Opis na okładce zachęca - sugeruje, że książka nie jest oklepaną młodzieżówką jakich pełno. Czy pozycja mi się spodobała? 

Główną bohaterką książki jest Willa Parker - mieszkanka małego miasteczka w stanie Iowa. W najbliższym czasie ma rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Jej matka - znana ekonomistka, kieruje się własnymi ambicjami i postanawia wysłać córkę do elitarnej szkoły dla dziewcząt. Nikt jednak nie wie, że Willa nie planuje na dłużej zagrzać miejsca w szkole. Nie planuje nawet pozostać na tym świecie. W nowej szkole dziewczyna poznaje Remy, dzięki której zmienia swoje plany. Nowa koleżanka przypomina jej motyla - jest bogata, ekstrawagancka i zwyczajnie robi to, co chce i na co ma ochotę. Willa jest wręcz zafascynowana Remy i nawet nie wie kiedy, daje się wciągnąć w szaleństwo luksusu i zakazanych rozrywek. Niestety Remy na własne życzenie zaczyna tracić kontrolę nad własnym życiem, a Willa jest bliska temu, że pogrążyć się razem z nią. Chyba, że powoli jej odejść... 
Jak już wspomniałam, „Jesień motyli” zdecydowanie różni się od książek młodzieżowych jakich jest pełno na rynku wydawniczym. To perełka wśród tego rodzaju książek. Przede wszystkim nie mamy tutaj schematycznej fabuły, która potrafi zniechęcić do przeczytania książki. Autorka poruszyła tutaj przede wszystkim temat przyjaźni. Pokazuje, jak takie znajomości potrafią być czasami toksyczne pomimo tego że na pozór wydają się być idealne. Andrea Portes w swojej książce porusza również temat uzależnienia od narkotyków oraz problem z rodzicami. 

Pomimo tego że książka nie ma nadzwyczajnie dużej ilości stron (nieco ponad 300), składa się aż 67 rozdziałów, które, jak możecie się domyśleć, są krótkie. Dzięki temu nie ma problemu, żeby oderwać się od lektury. Warto również o języku jakim posługuje się autorka. Mówiąc szczerze nie jest od idealny, mi nie przypadł do gustu. Jak dla mnie jest on zbyt chaotyczny, przez co podczas czytania trzeba być naprawdę skupionym. Na plus zasługuje jednak fakt, że narracje w książce jest pierwszoosobowa, prowadzona przez Willę. Jest to bardzo dobry zabieg. Dzięki temu możemy dogłębnie poznać rozterki, problemy i plany młodej dziewczyny.

Podsumowując, „Jesień motyli” to bardzo dobra młodzieżówka, która również mogłaby się spodobać nieco starszym osobom. To książka o przyjaźni, uzależnianiach i o trudnych relacjach w rodzinie. Nie jest to książka lekka, na poprawę humoru. Wręcz przeciwnie - to pozycja, która porusza dość trudne i ciężkie tematy. 

 

8 komentarzy:

  1. Intryguje mnie fakt, że fabuła nie jest schematyczna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam bardzo podobnego motyla:) Młodzieżówki czytam bardzo rzadko, nie bardzo mogę się już wczuć w ten klimat.Chętnie natomiast polecę ją córce:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam literaturę młodzieżową, a takie perełki zawsze są w cenie :) Świetna fotka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę właśnie czytam :) trochę ciężko wbić mi się w typową młodzieżową literaturę chociaż podzielam twoje zdanie, że nie jest to typowa książka dla młodzieży :) na razie oceniam ją pozytywnie zobaczymy co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, tak czułam, że książka będzie oryginalna i ciekawa, a jednak skusiłam się na inny tytuł. Chyba zaczynam żałować.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zainteresowana tą pozycją, wydaje się warta uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i polecam, za moment sama biorę się za pisanie recenzji tej książki. ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już tu jesteś, drogi Czytelniku, to zostaw po sobie jakiś ślad - najlepiej w postaci komentarza. Dodaj link do swojego bloga, ułatwisz mi odwiedziny :)